czwartek, 17 listopada 2011

Matrioszka

A właściwie Czerwony Kapturek i wilk. 
Jak to często u mnie bywa - zaprzyjaźnieni. Bo wilk to po prostu druga natura Czerwonego Kapturka :)


A poza tym - ptaki. Śniły mi się przedwczoraj, wygrzebałam więc zdjęcie sprzed dwóch tygodni, ze spaceru z małym P. 
Obserwowaliśmy wtedy karmione w locie mewy... 



12 komentarze:

ZUzanna pisze...

Matrioszka/kapturek- jak zwykle pierwsza klasa.. Zdjęcie CUDOWNE :)

Asia-eight pisze...

fantastycznie to robisz Marta!

at-the-attic pisze...

urocze

OLIWKA pisze...

nie wiem jak ty to robisz, ale twoje prace są idealne !

JAGODZIANKA pisze...

REWELACJA! zarówno Martioszka jak i fotka!

Pozdrawiam, Jagodzinka.

cassia.wu pisze...

Piękne są Twoje zdjęcia. A figurki są po prostu rewelacyjne i perfekcyjne w każdym calu. Uwielbiam! :)))

Lamarta pisze...

Dziękuję :)

brummig pisze...

Jak to, druga natura? mnie tam uczono, że spotkanie czerwonego kapturka z wilkiem to symboliczne przedstawienie inicjacji seksualnej (pożeranie, w łózku) U Ciebie się tak przytulają, jak w wersji soft.
Oczywiście przepięknie! a ja i tak czekam na tę owieczkę, która się podobno kiedyś suszyła ;)

Lamarta pisze...

Brumm, mniej więcej to miałam na myśli :) Tyle że przedstawiłam to w wersji soft :D

A owca dosycha na kaloryferze. Znając tempo mojej pracy, może i doczeka się pomalowania na Wielkanoc :o)

kusistofu pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
oceanofstupidity pisze...

Ten wilk to nie ma szans na połknięcie Czerwonego Kapturka ;-)
Widać w pani pracach mnóstwo uczucia i pewnie dlatego takie idealne wychodzą.
Mewy też cudne.

Lamarta pisze...

Dziękuję :)