piątek, 10 sierpnia 2012

Aniołek w kaloszach


Tym razem czarnowłosy aniołek w kaloszach - wersja jesienna i wersja zimowa:



Wersja zimowa od jesiennej różni się zamotaniem aniołka w szalik: 



Tymczasem pochłonęła mnie glina - trafiłam do fajnej pracowni ceramicznej i pod okiem przemiłej instruktorki zgłębiam tajniki ceramicznej wiedzy. Do tej pory miałam jedynie do czynienia z glinkami schnącymi na powietrzu, ale prawdziwa glina to zupełnie inna historia. Czekam na pierwszy wypał miseczki i lampionu oraz drugi wypał poszkliwionego kotka. W pracowni zaopatrzyłam się też w białą glinę do domu, usiądę nad nią w wolnej chwili, mam nadzieję, że uda mi się dobrze ją wykorzystać.

A Wy chadzacie czasem na zajęcia ceramiczne? Opowiedzcie o swoim wrażeniach, bardzo jestem ciekawa.


9 komentarze:

Agnieszka pisze...

te kalosze idealnie pasowały by do londyńskiego lata :/ chociaż chwilowo mamy słońce to pewnie od poniedziałku znowu będzie padać :( a co do gliny: moja kuzynka robi takie cuda, że aż mnie ściska w boku:) sama chce spróbować:):))
zapraszam do siebie:
otwartaszuflada.blogspot.com
Agnieszka

Lamarta pisze...

Agnieszko, spróbuj koniecznie tej gliny :) Deszczowego lata trochę współczuję, ale wszystko ma swoje uroki, nawet deszcz - można chodzić w kaloszach :)

at-the-attic pisze...

przecudny..
jako ze zamieszkuje wyjatkowo deszczowe tereny..staram sie to jakos 'zaczarowac'i nawet odnajduje takie kolorowe i piekne kalosze..ze az sie chce po kaluzach skakac ♥

jagoda pisze...

Piękny Anioł w przepięknych kaloszach, miałam takie identyczne;) angielskie, ale moja córka mi je rozwaliła(:. Ja nie potrafię zrobić kaloszy. Robiłam już kilka podejść i wyglądają koszmarnie, a Twoje pięknie. A ten w szaliku mi się podoba baardzo.

Lamarta pisze...

Alicjo, ja uwielbiam skakać po kałużach, mimo że być może nie przystoi to mojemu wiekowi :)

Jagodo, a to śmiesznie wyszło z podobieństwem tych kaloszy :)
A z masy solnje na pewno sie w końcu udadzą, czasem tak jest, ze coś nie idzie - ale do czasu :)

Makówka- Agnieszka Sieńkowska pisze...

Wspaniałe ma kaloszki, też bym takie chciała :)
A ceramika to moje niezrealizowane jeszcze marzenie- wyobrażam sobie, że jeśli spróbuję, będę uwielbiała to robić. Na razie z wielka przyjemnością oglądam (i kupuję:)) piękne prace innych. Ciekawa jestem Twoich, pokaż koniecznie jak tylko wyjdą z pieca, i wystygną :) Pozdrawiam ciepło!

Lamarta pisze...

Agnieszko, serdecznie Ci polecam Fabrykę Gliny na Polnej:) Może kiedyś się tam spotkamy?
Jak moje pierwsze prace będą nadawały się do pokazania, na pewno pokażę :)
Również pozdrawiam :)

J. pisze...

jaki fajny, nowoczesny Anioł ;)

a co do gliny to kiedyś (dawno, bardzo dawno temu) byłam w pracowni... bardzo mi się podobało malowanie i szkliwienie... ale do lepienia talentu nie mam i nigdy nie miałam...

pozdrawiam

cassia.wu pisze...

Śliczny anioł!